Reklama


Reklama


Reklama

Miłość do muzyki i fortepianu stała się sposobem życia strzegomianina Remigiusza Knapika [FOTO]

Ma ponad 30 lat, a przeżył więcej niż niejeden sześćdziesięciolatek. Gry na pianinie zaczął uczyć się już w zerówce. Bardzo wcześnie odkrył możliwości, jakie daje ten instrument i od początku starał się grać po swojemu. Miłość do muzyki i fortepianu stała się sposobem życia dla pochodzącego ze Strzegomia Remigiusza Knapika – pianisty jazzowego, który tworzy i koncertuje w Polsce i na świecie.

Kiedy miał sześć lat rodzice zapisali go do społecznego ogniska muzycznego działającego w Strzegomskim Centrum Kultury. Trafił pod skrzydła Tatiany Brzozowskiej, która była pierwszą i niezapomnianą nauczycielką gry na pianinie. – Nauczyciele nie bardzo byli za tym, żebym ćwiczył po swojemu – z humorem wspomina Remigiusz. 

W ognisku muzycznym spędził 8 lat. Na deskach SCK odbyły się też jego pierwsze koncerty. Po skończeniu gimnazjum dostał się do Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, gdzie kolejne 6 lat upłynęło na nauce i rozwijaniu pasji. Potem przyszedł moment podjęcia trudnej decyzji związanej z wyjazdem na studia do Amsterdamu. – Nie było łatwo studiować zagranicą, ale nie poddałem się. Widocznie taki był plan – opowiada muzyk.

Tęsknota za krajem spowodowała, że po 4 latach studiów i zagraniu koncertu dyplomowego Remigiusz wrócił do Polski.  Życie było bardziej wygodne i komfortowe, ale upływało na pracy od „jobu” do „jobu”. W końcu zrobiło się apatycznie i nudno. Niespokojny duch dał o sobie znać i pianista trafił na ogromny wycieczkowiec Asuka II pod japońską banderą. Aby jednak być żeglującym muzykiem, musiał wykształcić się na marynarza. W maju 2019 roku poleciał do Jokohamy, gdzie wsiadł na pokład statku. Tak zaczęła się przygoda życia.

Kontrakt na statku trwał dwa i pół roku. W tym czasie na świecie zapanowała pandemia koronawirusa. – To był naprawdę trudny czas. Na statku było bardzo dużo ograniczeń. Można powiedzieć, że było to płatne więzienie – wspomina Remigiusz.

Jednak najcięższym przeżyciem była końcówka kontraktu, kiedy nie było już pasażerów. – Została niewielka część załogi i odbywaliśmy jedynie dwutygodniowe rejsy techniczne. Było to jeszcze gorsze niż cumowanie w porcie, bo nie mieliśmy wtedy internetu i kontaktu ze światem. W całej tej apatii starałem się spędzać czas przy fortepianie. Powstał wówczas utwór „Flowing prison”, czyli płynące więzienie – opowiada.

Obecnie Remigiusz mieszka w Toruniu. Założył tam Akademię Fortepianu, gdzie promuje dość alternatywne podejście do nauki gry. Cały czas tworzy muzykę i koncertuje, również na Dolnym Śląsku. Najbliższy koncert odbędzie się 12 maja w Wałbrzychu. Pianista będzie towarzyszył wokalistce Mai Karteczce.

Więcej o Remigiuszu i jego twórczości można przeczytać na stronie internetowej.

zdjęcia: Remigiusz Knapik

2024-05-01 18:51 1833 Remigiusz Knapik, muzyk jazzowy, Strzegom,

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.

Komentarze na fb